Jedno słowo, które dużo znaczy. Dosłownie - pogrzebany łosoś. Niegdyś, przygotowywany przez rybaków. Solony i poddawany fermentacji w piasku obmywanym przez fale . Obecnie, marynowany w soli, cukrze i koperku. W ciągu kilku dni "grzebania" surowa ryba przechodzi niesamowitą metamorfozę, stając się nieco podobno do łososia wędzonego na zimo. Jej smak jest jednak dużo bogatszy. Nie wspomnę już o oszałamiającym kolorze, jeśli do marynowania użyjemy buraków. I w końcu gravlax to przystawka. Bardzo wyrafinowana w swej prostocie.
